„jak co roku o tej porze, wożę się po…” Służewcu! Tak chyba należałoby właśnie zacząć wpis o 5. edycji Warsaw Caravaning Festival niezmiennie na Torze Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie. O samym wydarzeniu i jego zaletach już w tym wpisie nie będziemy się rozpisywać, bo macie dostępne pełne relacje z lat ubiegłych (2025, 2024 itp.), tam raczej napisaliśmy już wszystko 🙂 Zdamy Wam tu jedynie krótką relację, bo ten rok znów na swój sposób był wyjątkowy!

Dlaczego wyjątkowy? Powodów jest co najmniej kilka;
- po raz pierwszy robiliśmy to wydarzenie jako Fabryka Przyczep NIEWIADÓW,
- przez nieobecność osobnego stoiska Yolco, zrobiliśmy roszadę z CaliforniaShop.pl (a produkty Yolco były dostępne na ich stoisku i trochę u nas),
- Nigdy w 5letniej historii tego wydarzenia, nie mieliśmy na stoisku tylu przyczep.
Każde wydarzenie MTP to klasa sama w sobie, więc nie wyobrażamy sobie, aby kolejny rok nie współtworzyć tego pikniku razem z Nimi! Zacznijmy jednak od początku:

Na teren Służewca przyjechaliśmy już w czwartek, bo w piątkowy poranek Adaś musiał odebrać zaplanowaną dostawę z Fabryki. To fantastyczny moment, gdyż stajesz „gdzie bądź” bo całe wydarzenie dopiero od rana zacznie się tworzyć 😛

W piątek dojechali Edzia z Arturem i Aga z Tomkiem i Zosią. Nasz „grajdołek” do którego dołączyli się Mela i Paweł swoją Cali był jak zwykle za stoiskiem, a przez brak innych „nocujących” wystawców, mieliśmy mega rodzinny klimat.

Tak, tak, Aga już długo z nami nie pracuje, ale jakoś tak wyszło, że bardzo chcieli nam pomóc… Przyjaźń to coś więcej, a po ilości wspólnych wyjazdów, jasno widać, że jest nam wspólnie po drodze! Dziękujemy Kochani!

Hubert podobnie jak w Nadarzynie, pomagał Tacie sprzedawać przyczepy oraz ofertę naszej przyfabrycznej wypożyczalni. W kontakcie z ludźmi odnajduje się jak „ryba w wodzie”!

Jak Warszawa, jak Niewiadów, to nie mogło z nami zabraknąć ukochanego Przyjaciela – Tadzia Sakowskiego! Dziękujemy, że zawsze możemy na Ciebie liczyć!

Niestety kolejny rok z rzędu nie było z nami Wujka Miłosza, ale rolę babysitera dzielnie przejął Wujek Darek – Hubaś dumnie kroczył z najważniejszym Wujem na tej imprezie i zapraszał do strefy VIP kolejnych gości! Nasz młody jest od urodzenia maskotką wydarzeń karawaningowych MTP – więc jego obecność „wszędzie” nikogo nie dziwiła!

Oczywiście, jak targi, to kolejne spotkanie z ukochanym Wujkiem Piotrem z Camper4Mountain. Hubaś „oczko w głowie Wuja” był non stop na rękach – jak samo zdjęcie wskazuje!

A tu nowy Wujek na naszym blogu… taki nowy/stary – bo z Irkiem z CleanBowl znamy się kupę lat i to dosłownie, bo Iruś ma w ofercie wszystko co się tematu kupy tyczy – stąd też balonik u Hubasia. Nawet szczerze mówiąc, nie wiemy czemu jego sylwetka w naszych wpisach pojawia się tak późno.

Ofertę mieliśmy tak ciekawą, że wiele znanych osób przewinęło się przez nasze stoisko – jak tu np. Asia Jabłczyńska. Bardzo miło było Cię poznać i zamienić kila zdań. Do zobaczenia na szlaku!

Dla Hubasia była to 3. edycja, więc tradycyjne zdjęcie spod wstęgi musiało być. Zapomnielibyśmy, że ten rok był też wyjątkowy, bo Hubaś już ogarniał tematy „i, cha, cha!”, więc nawet postawił swój pierwszy w życiu zakład, a jego konik dobiegł drugi, więc radości nie było końca!

Wieczory mijały nam jak zwykle magicznie, a to za sprawą wspaniałych gości; Maciej, Michał, Kamil, Monika z Rafałem – dziękujemy, że byliście z nami!

Jeden z naszych ulubionych przysmaków grillowych (szparagi w boczku) były rozchwytywane ino mig! Ale to ogromna przyjemność przygotować coś na wieczór dla tak wspaniałych ludzi!

A na stole, jak to w karawaningu, nam na prawdę nie brakowało! Każdy postawił coś od siebie i jak zwykle żarełka było nie do przejedzenia!

No i oczywiście jeszcze raz – Edzia i Artur – nasi najwspanialsi, niezastąpieni, genialni! Dzięki Wam każdy wyjazd, nie tylko pracowy, jest przewspaniały!

Jak co roku, niedzielę kończyliśmy bardzo późno, ale mając transport fabryczny – z niezawodnym woźnicą Robertem i jego genialnym zestawem – ładowanie przyczep na powrót było prawdziwą przyjemnością. Choć nam Rudnisiów, którzy do tej pory co roku nam pomagali (przy transporcie i nie tylko), bardzo brakowało!
My tym wyjazdem zakończyliśmy 5 tygodniowy maraton, bo teraz robimy przerwę zdrowotną, ale o tym rozpisywać się nie będziemy.
Wracamy do Was z relacją z kolejnego wyjazdu – XXVII Ogólnopolski Zlot Fanklubu Niewiadówek – SuliCamp , jak co roku odbywającego się w długi weekend bożociałowy. A przy tej okazji i Wam życzymy udanego długiego weekendu, a przede wszystkim bezpiecznego!
Stay tuned!

Przy tej liczbie przyczep na stoisku i nocowaniu „za kulisami” łatwo zapomnieć o prozie życia: bilansie prądu na lodówki, oświetlenie i ładowarki. Z doświadczenia zawsze przed takim weekendem sprawdzam bezpieczniki DC i przekroje przewodów, bo prowizorki mszczą się wieczorem. Dla porządku warto zerknąć na Victron Energy.
W link dla bezpieczeństwa nie zaglądamy 😉 ale to prawda, że przygotowanie przyczepy do każdego wyjazdu to obowiązek każdego karawaningowca.
W naszym przypadku Adaś, jako człowiek „z branży” doskonale dba o naszą budkę.