Niedawno pisaliśmy Wam, że nasi Przyjaciele Agnieszka i Michał z Sadówki, oprócz swojego Pola Biwakowego, rozpoczęli działalność publiczną w postaci Muzeum Karawaningu im. Tadeusza Sakowskiego w Sadówce .

Władze Gminy Stryków doceniły ich zaangażowanie i powierzyły im zadanie organizacji strefy motoryzacyjno-karawaningowej w trakcie Dni Strykowa 2025. Michał poprosił Adasia o pomoc z Niewiadówkami i tak w naturalny sposób plan na ubiegły weekend się ułożył.

Po samym plakacie wydarzenia widać, że warto było jechać (przynajmniej na sobotę, przy naszych gustach muzycznych :-P). Ale oprócz koncertów, bardzo bogatej i różnorodnej ekspozycji, której byliśmy częścią (tu na pierwszym planie zestaw Artura), na ogromnym terenie stanęły różnorodne foodtracki oraz wesołe miasteczko.

Jedyne co nie dopisało w ten weekend to pogoda, która bardzo mocno dyktowała harmonogram imprezy. Prawie całą sobotę padało 🙁 na szczęście wypogodziło się na wieczór i mogliśmy świetnie bawić się przy dźwiękach serwowanych przez genialnego Igora Herbuta i LemOn, Ekipę Paktofoniki w akompaniamencie rockowych brzmień oraz kwartetu smyczkowego, czy wirtuoza muzyki elektronicznej Tribbsa.

Naszą przyczepę zaparkowaliśmy na tyłach ekspozycji, ale i tak wieczorne koncerty, przy takiej bliskości sceny Lata Zet, dawały nam się w przyczepie we znaki. Na szczęście nasz Hubaś jest dzieckiem karawaningowym, więc nawet najniższe dźwięki nie przeszkadzały mu w śnie.

Pojazdów wszelakiej maści było ogromnie dużo na „Sadówkowej” strefie, ale wśród nich znalazło się wiele znajomych twarzy. Z nami z Adasia firmy przyjechali Edzia z Arturem, dołączyli również Żanetka z Michałem (Pszczółki), Darek Wwa, Doktorek z Ewcią, Olo Drift Team czy Projekt Spontan Mysza. Odwiedził nas również Piotrek z Polskiego Caravaningu i nagrał dla Was krótką relację (LINK)

„Dwaj przyjaciele z boiska” dzielnie walczyli z tłumem szturmującym nasze eksponaty w przerwach między koncertami. Na szczęście obyło się bez większych „ekscesów”.

W sobotę ludzi było multum, ale przez lokalizację i dobór wykonawców, w niedziele już był dziki tłum. My co prawda musieliśmy się zwinąć wczesnym popołudniem, ale Edzia z Arturem walczyli do końca, dzielnie reprezentując Nordyńskiego i Fanklub Niewiadówek.

Oczywiście nie mogło zabraknąć naszych ukochanych rytuałów karawaningowych, jak chociażby w postaci przepysznych tostów na niedzielne śniadanko. Przez dosłownie „polowe” warunki, nawet nie chciało nam się w to błoto rozkładać mebli, więc za kuchnię posłużył bagażnik Passata.

Mimo niepogody humory nam bardzo dopisywały, a cały weekend zaliczamy do bardzo udanych. Tym bardziej, że w końcu mieliśmy sposobność spędzić więcej czasu na wyjeździe z Edzią i Arturem. Wspólne śniadanko wraz z rozkosznym Hubasiem przyprawiło nas o bóle brzucha od śmiechu 🙂

To już cała relacja z ubiegłego weekendu, a w piątek ruszamy na „jagody” z Grubaskami, zatem STAY TUNED!
