Ten wpis moglibyśmy zacząć słowami „jak co roku o tej porze”… tak, tak, drugi rok z rzędu widzimy się z naszą Rodzinką Karawaningową u Grażynki i Mirka w Jońcu na grzybobraniu! Dla zapominalskich podrzucamy link, gdzie zeszłoroczny EuroTrip’u kończyliśmy właśnie nad Wkrą.

Piątkowy wieczór rozpoczęliśmy od największej przyjemności dla nas, czyli spotkania z Agą i Marcinem (Mianki pozdrawiamy)! Po kilku latach przymiarek i przygotowań, Adasia Przyjaciele jeszcze z czasów zlotów Peugeot Klub Polska, w końcu kupili kampera i zaczynają tę wspaniałą przygodę!

Gdy tydzień wcześniej dowiedzieliśmy się o zakupie, to od razu zaprosiliśmy ich na nasze spotkanie! To dla nas tym bardziej ważne, że przez ich sprawy zawodowe (rozwój warsztatu w Kielcach) ostatni raz widzieliśmy się aż 2 lata temu – przy okazji zlotu Niewiadówek w Suchedniowie.

Na MOPie Skoszewy poczekaliśmy na resztę Łódzkiej Bandy i wspólnie kolumną ruszyliśmy pod Płońsk! Mirek odstawił niedawno ich nowy nabytek (VW LT) pod Łódź na modyfikacje, więc Kuba z Piotrkiem ogarnęli odbiór i odwieźliśmy gospodarzom ich „muzeum”. Na zdjęciu oczywiście jeszcze zestaw Rudnisiów i integra Krasowiaczków.

Ponieważ eLTonek narzucał tempo, przejazd trwał długo, ale za to bardzo oszczędnie. Przy średniej prędkości przelotowej na drodze w granicach 70 km/h my pobiliśmy rekord spalania – 7l/100km naszym zestawem – SZOK! Ekipa zjechała się prawie w komplecie, brakowało jedynie Chudziczków i Wronek.

Oprócz wcześniej wymienionych zjawili się jeszcze AutoVIPy, Pszczółki, Krystiany, Łukasze, Hymki, Darek oraz Xcamp’y – Maciek i Marek z Rodzinami. Zatem było nas na prawdę sporo! Pomimo ogromnego terenu, wykorzystaliśmy go ponad wymiar!

Jak zwykle naszymi spotkaniami rządzą nasze Słodziaki! Na szczęście w sobotę dopisała nam pogoda, więc mogliśmy z dziećmi spędzić dużo czasu na zewnątrz. W tle widać ognisko, gdzie spędzaliśmy wieczory, ale relacji z tych momentów oczywiście nie będzie 😛

Hubert miał soich ukochanych braci przy sobie, więc była pełnia szczęścia! Antoś i Janek co chwile znajdowali nowe pomysły na kolejne harce!

Ciocia Ania też znalazła czas na zwiedzanie z Hubertem kolejnych zakamarków. I nie myślcie sobie, że nie byliśmy na grzybach… byliśmy, tylko nie pomyślałem, żeby zrobić jakiekolwiek foto.

W sobotni wieczór zaczęło nam kropić, więc schowaliśmy się w grillowni. Tak też minęła nam niedziela, bo z krótkimi przerwami padało non-stop. Jedno jest niezmienne, było rodzinnie, śmiesznie, z atrakcjami, a nasi wspaniali Gospodarze ugościli nas jak zwykle po królewsku! Ogromnie dziękujemy!

My ruszyliśmy w niedzielkę w stronę domu trochę wcześniej, a to dlatego, że po pierwsze pogoda nie zachęcała do aktywności, a po drugie umówiliśmy się, że w drodze powrotnej odstawimy przyczepę na serwis lodówki i ogrzewania do Piotrka (DoktorKamper pozdrawiamy).

Pod Gostynin zajechaliśmy w godzinkę z okładem i dalej do domku solówką też popędziliśmy w okolicach godziny! Kolejny weekend należy zaliczyć do bardzo udanych! Dziękujemy wszystkim przybyłym za wspaniale spędzony czas!
Kiedy wróciła do nas przyczepa i co zaplanowaliśmy na kolejne jesienne weekendy dowiecie się z kolejnych wpisów!
