Jakie było zaskoczenie Adasia, jak Ania zaproponowała żebyśmy ruszyli nad morze 🙂 Jeszcze nie robiliśmy, aż tak długich przelotów z Hubasiem, więc chyba trzeba zacząć 😛 w końcu daleki urlop przed nami!

Wybór padł na doskonale nam znany Camping Alexa w Chłapowie (k. Władysławowa) tym bardziej, że nie było nas tam 2 lata! Dodatkowo od tego sezonu powstały genialne łazienki dziecięce, które też chcieliśmy przetestować – POLECAMY!

Zatem ruszyliśmy już w czwartek wieczorem, żeby na spokojnie w nocy dojechać. Ogólnie podróż potrwała ~5:15 z dość długim postojem na karmienie i dzięki temu przed pierwszą w nocy w piątek już staliśmy pod recepcją, co widzicie na pierwszym zdjęciu.

Poranne widoki wynagrodziły w pełni trudy nocnej podróży! Zatem, żeby nie tarasować wjazdu, to Adaś wstał już o 8:00, zameldował naszą załogę i rozstawił całe obozowisko.

Przypominamy, że wszystkie parcele posiadają z przyłącze do prądu, wody oraz odpływu szarej wody w cenie. Na poprzednim wyjeździe dużo korzystaliśmy z wygód „na dziko” (wszystko na gaz, przetwornica, itp.), a tu mogliśmy przetestować rozwiązania stricte campingowe/stacjonarne (ogrzewanie podłogowe, stałe podłączenie do wody, wąż do odpływu szarej wody itp.)

Na powyższym zdjęciu nasze nowe odkrycie i sponsor wszystkich śniadań tego weekendu! Toster na gaz, którym zaraził nas Marcin (Jagódka pozdrawiamy!), a Chudziczki (pozdrawiamy!) kupiły dokładnie ten model i przetestowali jako pierwsi. Do kompletu dokupiliśmy dozownik do oliwy, który ułatwia przyrządzanie potraw. Aneczka zwariowała na punkcie tostów z jajeczkiem sadzonym!

Po śniadanku śmigaliśmy na plażę! Alexa to miejsce stałego postoju przyczepy Rudnisiów (pozdrawiamy!) więc praktycznie całe dnie spędzaliśmy razem!

Wygłupom i śmiechom nie było końca, tym bardziej że Hubasiek bardzo lubi zabawy z wujkami Rudnickimi.

Jak widać na powyższym obrazku, nie było mowy o przeszkodzie, która mogłaby utrudnić drzemkę – Hubaś wie, że jak chce iść spać to wszystko może! Dodatkowo wprawne oko zobaczy, że Pakuś też nie próżnował w poszukiwaniu kolejnych kolan do wysiadywania i rąk do miziania!

Kolejnym powodem przyjazdu na Alexę (oprócz spotkania z Rudnisiami i zaległych imienin Piotrusia), były 70 urodziny Darka (sąsiada Rudnisiów z Alexy). Na zdjęciu powyżej akurat udało się uchwycić obie Anie i Ewę (Żonę Darka). Darku jeszcze raz 100 lat! Ewuniu pozdrawiamy!

Wujek Piotrek nie mógł się nacieszyć Hubasiem, więc każdą chwilę poza drzemkami Młodego starał się spędzić z imiennikiem 🙂 niemniej jednak takie zabawy są na razie mocno męczące dla tego małego szkraba to już po chwili lulał grzecznie na Cioci.

Niestety pogoda nad polskim morzem jest mocno zmienna i wiatr Hubasiowi dawał się bardzo mocno we znaki. Trzeba pamiętać, że upał i nowe środowisko to dla niego na razie ogromne doświadczenie poznawcze!

Pomiędzy wizytami na plaży Hubaś spędzał czas grzecznie w wózeczku z nowymi zabawkami, które go coraz bardziej interesują, odpoczywając również od nadmorskiego wiatru! Na szczęście byliśmy ustawieni na 77, więc jak na tak wietrzną pogodę to wspomniana parcele w osłonięciu dała nam duży komfort.

Alexa to taka duża rodzina 😛 ale dla nas najważniejsze to odwiedziny naszych Przyjaciół – tu nasz Druch Marcin zwany „Zep” (tak dokładnie, Jagódki mieszkają niedaleko i przyjechał do nas solówką)

W niedzielę rano już się zbieraliśmy, bo udało nam się jeszcze umówić na obiad z naszymi niekarawaningowymi przyjaciółmi (Agusią i Piterkiem, pozdrawiamy!)

Niestety nie przewidzieliśmy, że w niedzielę kończy się Opener, więc powrót w korkach znacząco nam się wydłużył. Adaś wymęczony jazdą objazdami troszkę opadł z sił i normalnie pewnie położylibyśmy się spać na drzemkę… Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

Aneczka po raz pierwszy bohatersko wsiadła za stery zestawem! Jaki Adaś był zaskoczony, a zarazem dumny to tylko on wie.
To już koniec weekendu nad morzem, a gdzie kolejny? KARAWANING TO WOLNOŚĆ!
Bądźcie z nami!
