Imieninowa dwuweekendówka

Znów troszkę nas nie było, przepraszamy! Ale pęd przedurlopowy i sam urlop nie pozwalał znaleźć okoliczności na spokojne pisanie.

Już w kolejny piątek po powrocie z Kajakowa, nie ruszaliśmy się z daleka od domu, bo zawitaliśmy do Rodziców Ani na działkę do Anielina Swędowskiego (pod Strykowem, koło Łodzi). Weekend pod znakiem imienin rodzinnych z wielu okazji, zebrany „w pigułkę”, za to mocno treściwą. Zgodnie z przyjętymi przez nas zasadami, imprez rodzinnych tu nie publikujemy, więc i tej Wam opisywać zbytnio nie będziemy.

Jedynie z ciekawostek napiszemy, że już ledwo MAXem się tu wmanewrowaliśmy, a naszą aktualną przyczepą to było dopiero wyzwanie, tym bardziej, że przed wjazdem na działkę, usypali odzicom prawdziwy nasyp (od równania drogi), tak że mover ledwo dał radę z wjazdem.

A skoro przyjechaliśmy z przyczepą, to na sobotnie śniadanie musiały zawitać tosty, które Rodzice Ani polubili do niedawnego wyjazdu do Energylandii. Niestety przy wyjeździe w niedzielę (w deszczu) pilot odmówił posłuszeństwa i stojąc w bramie o mało co nie utknęliśmy. Skończyło się wymianą pilota od napędu i podpór, bo nawet Doktor Hymek (Tomku, jeszcze raz ogromne dzięki za próbę naprawy) nie poradził sobie z „pacjentem”.

Awaria elektroniki nie odwiodła nas od spędzenia kolejnego weekendu z Rodziną Karawaningową, z okazji imienin Anny (których w naszym składzie jest urodzaj) oraz urodzin Marysi! Stąd już w kolejny piątek zawitaliśmy nad Zalew w Przedborzu, na Samorządowe Pole Kempingowe.

Tak serio serio, to pomimo nieznacznych „braków” infrastrukturalnych, to bardzo fajnie że Miasto/Gmina utrzymuje taki ośrodek, bo nad wieloma zbiornikami można byłoby utworzyć pola/campingi/camperparki, ale samorządowcom się nie chce 🙁 Mieliśmy przyjemność porozmawiać chwilę z aktualnym opiekunem tego terenu i plany są duże na rozwój, więc tym bardziej kibicujemy!

Jakie braki? Prąd nie jest dostępny na całym polu, punkt zrzutu jest mocno prowizoryczny, czerpanie wody czystej jest również troszkę utrudnione, a za największy minus uważamy „przechodniość” pola. Teren niby jest odgrodzony, ale goście z zewnątrz, chcąc korzystać z plaży i innych atrakcji, mogą się dowolnie przemieszczać pomiędzy naszymi przyczepami i kamperami.

Plusy? Jest ich dużo więcej! Fajnie zagospodarowany teren, wiele atrakcji tuż obok pola, bardzo duży węzeł sanitarny, wyposażony kompletnie… serio, serio – trochę pracy i będzie na prawdę super! A co najważniejsze? W wakacyjny weekend byliśmy tylko my na polu! Jak wyjeżdżaliśmy w niedzielę, dopiero jedna załoga przyjechała. To wprost niespotykane! Tym bardziej, że cena jest mega sensowna, jak za takie warunki!

Termin wakacyjny, więc nie całej ekipie udało się zjechać, choć i tak było nas sporo. Od prawej na zdjęciu Wiola z Krystianem, Klaudią i Olkiem, ANNA z Markiem (Szymon tym razem nieobecny), Aga z Tomkiem, Lilą i Sylwkiem, Żaneta (ANNA na drugie :-P) i Michałem, Jubilatka Marysia z Grzesiem, Polą i Niną, a w lewym rzędzie Darek, ANNA z Kubą i My, czyli również w składzie ANNA. Do kompletu solenizantek brakowało nam tylko ANNY z BrygadyRR.

W sobotę większość ekipy wybrała się na kajaki, gdzie organizator spływu przyjechał po chętnych na kemping i po odwiózł w to samo miejsce. Mega sprawa, choć jak to w naszej ekipie, nie obyło się bez dodatkowych atrakcji, ale to tylko obecni wiedzą 🙂

Dla nas to był też weekend na pierwsze przygotowania do urlopu, więc Adaś z Hubertem i Pakusiem mieli głównie „zajęcia w męskim gronie”, a Ania ogarniała tam sobie wszystkie domowo/kempingowe sprawy.

Dobrze się złożyło, że zostaliśmy na polu, bo mogliśmy przyjąć Julcię i Adasia z Zuzią, którzy odwiedzili nas na kilka godzin, z pobliskiego Piotrkowa. Po raz kolejny miejsce do siedzenia dla „niezapowiedzianych” gości uratowała kanapa od YOLCO. Mamy ją zawsze ze sobą, właśnie na takie okazje.

Z atrakcji towarzyszących to tuż obok pola jest dostępny MiniGolf, pole całkiem rozbudowane, z kilkunastoma stacjami i na prawdę fajnie utrzymane. Dalej brukowanym chodnikiem z pola docieramy nad publiczną obszerną plażę, ze strzeżonym kąpieliskiem i zjeżdżalniami. Co ciekawe, ten fragment zbiornika jest oddzielony od pozostałej części, co na pewno zwiększa komfort termiczny kąpiących się w wodzie.

Na piaszczystym podłożu znalazło się również miejsce dla zewnętrznej siłowni, placu zabaw dla dzieci czy małpiego gaju. Dla nas też bardzo fajnie, że pomyślano o fanach siatkówki, bo mamy dostęp do dwóch boisk piaszczystych (jednego do plażówki, drugiego pełnowymiarowego).

Wspomniana wyżej brukowana ścieżka prowadzi dalej wzdłuż całego jeziora, co okazało się dla nas niezastąpione na spacery z Hubasiem w komfortowych warunkach. Jest to ścieżka oświetlona, więc nawet po zmroku można się nią przechadzać. Północna część zbiornika jest zarybiona, więc dla wędkarzy również znajdzie się tu trochę atrakcji. My za to na jednym ze spacerów spotkaliśmy łabądki.

W obecnej chwili doceniamy tym bardziej, że wszystko jest tak blisko, a dojście jest krótkie i gładkie, bo nasz Szkrab szkoli się w sztuce chodzenia. Na razie często wygrywa grawitacja, ale mały jest nieugięty i się nie poddaje. Za to przy kolegach i koleżankach udaje, że bryka od zawsze, więc wtedy rozwija „stacjonarnie” zdolności interpersonalne 😛

No i to by było na tyle nasi drodzy czytelnicy. Teraz przed nami weekend przerwy, który przeznaczamy na przygotowania przedurlopowe i dalej już WAKAJKI! A te zaczynamy wyjazdem na Pol’and’Rock.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *