2025 – Zmiany, zmiany, zmiany!!!

2025 rok zaczął się dla nas bardzo stacjonarnie, co nie znaczy, że nudno. Ogólnie od Poznania nigdzie już nie wyjeżdżaliśmy z „budką”, zawsze okres Świąt jest dla nas rodzinny, a kameralnego Sylwestra spędziliśmy z Rudnisiami. Tylko w styczniu Adaś wyrwał się na weekend z Dawidem (bratem Ani) i ekipą na męskie „ślizganie”, ale poza tym było mocno „domatorsko”.

Żeby nadal jeździć służbowym N-Cross MAX od Niewiadów, musielibyśmy dokonać troszkę przeróbek, żeby Hubert mógł bezpiecznie spać na swoim łóżku, ale nadal nie rozwiązał się nam problem za niskiej ładowności. Zimą siłą rzeczy potrzeba jeszcze więcej kilogramów, więc plany wyjazdowe trzeba było odłożyć. Ale nasz Smyk dzielnie rośnie i podróże uwielbia!

W poście urlopowym pisaliśmy Wam, że na nasze potrzeby „służbowa” przyczepa ma za mało ładowności, ale ponieważ troszkę się w niej „zakochaliśmy”, to byliśmy zdecydowani na jej zakup. Tak, chcieliśmy jeździć nowym Niewiadowem, ale niestety od września Adasiowi nie udało się namówić Producenta na zwiększenie DMC, co więcej, z zaskoczeniem przyjęliśmy informację o wycofaniu N-Cross MAX z oferty na ten rok. Rozważania trwały, ale wykorzystaliśmy ten czas również na spotkania bez „budek”.

Skoro nie mogliśmy jeździć prywatnie Niewiadowem, to zaczęliśmy się rozglądać za przyczepami zza granicy. Niestety, pozostałe przyczepy albo nie spełniały naszych wymagań „układowych”, albo „ładownościowych”, a większość z nich oczywiście „budżetowych” – stąd decyzja – KUPUJEMY UŻYWANĄ!

Z naszymi oczekiwaniami, proces wyboru przyczepy używanej był bardzo trudny, ale jak już coś mieliśmy na oku, to nasz Przyjaciel Piotruś (dziękujemy!) zawsze chętnie wsiadał z nami i lecieliśmy na oględziny! Niestety poziom sprzedawanych przyczep używanych w PL jest niewyobrażalnie słaby. Osobiście obejrzeliśmy N przyczep zalanych, niesprawnych, nieudolnie naprawianych, a wręcz nienadających się do dalszej eksploatacji.

Najbardziej zadowolonym z naszych wyjazdów, z ukochanym Wujem, był oczywiście Hubert, który buszował dzielnie po każdej z oglądanych przyczep, do której po oględzinach wstępnych Adasia, zdecydowaliśmy się wejść do środka. Tu powyżej akurat foto z KABE, którą omc nie kupiliśmy – na szczęście dosłownie w ostatniej chwili Adaś wykrył zalaną podłogę.

Na szczęście nie zniechęciliśmy się i JEST! Specjalnie nie napiszemy od którego znanego dealera ta przyczepa została kupiona, bo… o konkurencji mówi się dobrze albo wcale. Post o Adrii będzie osobny, ale tak, po tylu latach mamy NASZĄ przyczepę! W tym miejscu nie możemy nie wspomnieć o naszych Ukochanych Rodzicach, bo to od nich dostaliśmy ten PREZENT!

Później już potoczyło się tempem ekspresowym… Na powyższym zdjęciu mieliśmy „próbę generalną” chrztu i roczku Hubasia. Na zdjęciu Rudnisie (Ania jest Matką Chrzestną Hubasia), Dorotka z Dawidem (Brat Ani jest Ojcem Chrzestnym) oraz Agunia i Piter z Gdańska (nasi wspaniali Przyjaciele).

Tuż „po”, wyjechaliśmy z Rudnisiami do Sexten na narty, gdzie co roku Szeryf z Kasią (Camprest.com) organizują wspaniały wypad karawaningowy. Fantastyczny region, mnóstwo fajnych ludzi, dla Ani to miał być pierwszy zagraniczny wypad na narty – brzmi genialnie!

Nie zdecydowaliśmy się jechać niesprawdzoną przyczepą, więc wykupiliśmy sobie apartament w pensjonacie. W drodze do Włoch rozłożyła nam się Ania, w trakcie wyjazdu Hubert i efektem jest jego mina z powyższego zdjęcia. Zamiast wspaniałego czasu, był „domowy szpital” i walka z RSV.

Powyżej macie jedyne wspólne zdjęcie z drugiego dnia, kiedy jeszcze łudziliśmy się, że świeże powietrze poprawi samopoczucie Ani i nie dopuści do rozwoju choroby u Hubasia. Niestety, nie pomogło. Połowicznie na tym wyjeździe skorzystał tylko Adaś, spędził 2 dni na nartach, szkoda że z planowanych 6ciu…

Po powrocie, Adaś szybciutko uzupełnił uprawnienia, dzięki zaangażowaniu i pomocy najlepszego instruktora – Marka Chudzika (dzięki Przyjacielu!). Od pierwszego podejścia temat był ogarnięty!

Przyczepa jest, uprawnienia są, to czego brakuje? Holownika… No i tu znów zmiana kierunku. Mieliśmy sprzedać Beetla w cabrio i Note’a, żeby kupić Ani nowe miejskie autko, coby im z Hubasiem było wygodnie. Ale skoro do holowania mamy 1800DMC, to miejskie wozidło widzicie na poniższym zdjęciu.

W poście o Adrii dopiszemy również kilka słów o nowym holowniku, a zdjęcie zestawu już możecie podziwiać na stronie głównej.

Z kolejnego wpisu dowiecie się dlaczego nie wyjechaliśmy od razu, ile pracy włożyliśmy w te nowe zakupy i dlaczego wybraliśmy akurat taką przyczepę i taki holownik.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *