Urlop 2025 – Zaczynamy na Pol’and’Rock

Plan na Pol’and’Rock powstał już rok temu, dzięki Rudnisiom, ale na edycję 2024 już nie było miejsc kiedy na to wpadliśmy, więc już od tej wiosny Piotrek z Adasiem czatowali na bilety na RockCamp! No i warto było, bo sprzedaż ruszyła 14 kwietnia o 12:00, a tuż po 13 mieliśmy z Rudnisiami bilety. Co ciekawe, już kilka chwil później parceli dla przyczep i kamperów nie było… wszystkie wyprzedane!

Jest 31 lipca 2025 roku, więc RUSZAMY! To czwartek, więc wyjeżdżaliśmy wieczorem, cały czas licząc, że Ania i Piotrek z chłopcami pojadą z nami. Niestety, tym razem sprawy losowe zdecydowały, że oni zostali w domku 🙁 a my od 19:00 obraliśmy kierunek Lotnisko Czaplinek-Broczyno!

I tak jechaliśmy sobie spokojnie A1 w kierunku Torunia, aż niespodziewanie lewym pasem wyprzedza nas zestaw ze zdjęcia, który przed chwilą wyjeżdżał na trasę. To Sylwia i Krzysiek (pozdrawiamy!), nasi bardzo dobrzy znajomi z czasów naszych Saabów (koszulka u Krzysia została :-P), a poznaliśmy się przez spoty SAAB CREW ŁÓDŹ! Skoro już tak się złożyło, to zjazd na najbliższego MOP’a, wspólna kawa i pogaduchy – OBOWIĄZKOWE!

Szczęśliwie przed pierwszą w nocy staliśmy już na swojej parceli, gdy na scenie właśnie swój koncert zaczynał Mrozu, na którego Ania bardzo chciała zdążyć. Z racji pory nie zawitaliśmy pod scenę, ale na RockCamp’ie oddalonym o ponad 2km od sceny doskonale było słychać wiele przebojów! Możecie wierzyć lub nie, ale od głównej bramy przez N kolejnych kilometrów jechaliśmy przez lotnisko, będąc prowadzeni przez uśmiechniętych wolontariuszy Pokojowego Patrolu, w newralgicznych miejscach wspieranych przez tak samo pozytywnych i pomocnych funkcjonariuszy Policji! WOW!

Wszystko na tym wydarzeniu jest NAJ i naprawdę jesteśmy zachwyceni! Jeśli ktokolwiek wierzy w medialny przekaz „wylęgarni ćpunów i odmieńców, taplających się w błocie”, to gratulujemy i zapraszamy w przyszłym roku! MUSICIE TO PRZEŻYĆ NA WŁASNEJ SKÓRZE! Ten festiwal to tak pozytywne miejsce, przepełnione samymi dobrymi emocjami, że tego słowami się opisać nie da! Szacunkowo w tym roku bawiło się w tym miejscu ok 900000 ludzi i nic poważnego się nie wydarzyło!

Festiwal to LUDZIE, a dla nas przy tej okazji kolejna okazja do spotkania z najbliższymi! Rudnisie były zmuszone odpuścić wyjazd, za to Chudziczki już byli z nami! Teren jest tak ogromny i wydarzeń jest tak dużo, że to jedyne zdjęcie jakie mamy z biskimi 🙁 Zupełnym przypadkiem dopiero w sobotę spotkaliśmy Kamilę i Marcina z Pomorza (pozdrawiamy!), ale zdjęcia już zapomnieliśmy zrobić 🙁 A tych co nie udało się spotkać mimo wielu prób było jeszcze więcej na Festiwalu: Pszczółki, Krasowiaczki, Grażynka z Mirkiem, Wiola z Krystianem – pozdrawiamy Was wszystkich serdecznie!

A z tym Państwem się nie umawialiśmy, a staliśmy na RockCamp’ie dosłownie 2 parcele od siebie, więc na szczęście chociaż z Moniką, Rafałem oraz ich synami Jakubem i Julkiem (pozdrawiamy) mogliśmy spędzić troszkę więcej czasu. No i fajnie, bo z luźnej znajomości „branżowej” udało nam się bliżej poznać 🙂 Poczynania tych Państwa możecie obejrzeć na kanale Camper4Moutain (stąd też ostatnio widzieliśmy się u Piotrka w Energylandii), ale też ich profile są przepełnione mega realizacjami – RZS ADVENTURES.

Hubasiowi bardzo się podobało, jak Jakub grał i śpiewał na naszym małym prywatnym koncercie, tym bardziej, że ten młody niesamowicie uzdolniony muzycznie człowiek został wybrany do współtworzenia koncertu finałowego tegorocznej edycji Pol’and’Rock! Brawo!

Ogólnie byliśmy zaskoczeni jak dobrze nasz maluch znosił tę ilość ludzi i wszystkie bodźce, które przez całe dnie docierały do niego ze wszystkich stron! Nasz mały podróżnik wkręcił się na tyle mocno, że jedynie spanie było go w stanie odciągnąć z części festiwalowej! Oczywiście jak tylko wchodziliśmy do głośniejszej strefy to zakładaliśmy Hubasiowi słuchawki wygłuszające, ale utrzymanie ich na jego uszach graniczyło z cudem, ten szkrab uwielbia imprezki!

Kontynuując temat ludzi, to nie możemy zapomnieć o jej cichym współtwórcy – Jacku, który ogarnia niesamowitą ilość tematów w Fundacji, więc i na Festiwalu ma pełne ręce roboty. Tym bardziej doceniamy, że Badi znalazł dla nas czas w tak napiętym grafiku. Teren jest tak ogromny do ogarnięcia, że „z buta” jest to niemożliwe, więc w tym tłumie Jacuś popitalał takim malusim Amarokiem, w którym znaleźliśmy chwile schronienia przed upałem 🙂

Dzięki Badiemu mogliśmy też odwiedzić Ekipę Yolco na backstage’u, bo już drugi rok z rzędu Witek z Łukaszem i całą ekipą umilają czas artystom i prelegentom obecnym na Festiwalu!

Z tymi ludźmi zawsze nam jest po drodze i czujemy się jak u siebie. Nasz syn to już nawet chyba za bardzo 😉 Co chwilę zamawiał u nowej Cioci kolejne pozycje z karty drinków – oczywiście dla rodziców i tych bezalkoholowych 🙂

Nieodzowną częścią Pol’and’Rock są gadżety okolicznościowe dostępne w SIEMA SHOP’ie, ale zakupione tam na miejscu jakoś tak fajniej się noszą 😛 Jacuś nam zdradził, że ten sklep to teraz główny projekt, który ogarnia, więc nie mogło nas tam zabraknąć!

Na Pol’and’Rock nawet i Lidl działa lepiej! Średni czas oczekiwana do kasy, nawet przy takim natłoku ludzi to ok. 30s, bo jest ich z 50 w tym sklepie! Ceny „lidlowe”, asortyment świeżutki przez bieżące dostawy i darmowe papierowe torby z lineup’em koncertów! Lidl, robicie to dobrze!

Do kompletu pamiątek, dorzuciliśmy plastikowe kubki z ostatnich 5 edycji, które podobnie jak te z CaravansSalon (są dokładnie od tego samego producenta, tylko wiadomo, z inna grafiką) idealnie uzupełniły nasze zapasy w przyczepie.

Czy tu wrócimy? NA PEWNO! Czy za rok? OBY! Tak fantastyczne wydarzenie zasługuje na opisywanie w samych superlatywach! Byliśmy z półtorarocznym dzieckiem i ani przez chwilę nie czuliśmy się źle! Festiwal zaczyna się od wtorku i uwierzcie nam, że do niedzieli naprawdę nie będziecie się nudzić!

Tymczasem w niedzielny poranek rozpoczęliśmy naszą podróż w miejsce docelowe urlopu – Bieszczady! Ale o tym już w kolejnym wpisie!

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *