Na pierwszej edycji byliśmy we dwoje i było niesamowicie genialnie. Druga edycja miała być pierwszym karawaningowym wyjazdem Hubasia, ale pogoda pokrzyżowała nam plany. Mamy 2025 rok i co? JEDZIEMY! Festiwal Caravaningu w Energylandii to jedno z wydarzeń w roku, na którym po prostu TRZEBA BYĆ!

Na wstępie uprzedzamy… to będzie bardzo długi wpis, ponieważ wspaniałych wątków tego wyjazdu było bardzo wiele. Pierwszy z nich, a dla nas prywatnie najważniejszy, to wyjazd z Rodzicami Ani. Tak, to był pierwszy w naszej rodzinie wspólny wyjazd, gdzie Rodzice spali z nami w przyczepie. To był też swoisty test pojemności i wagi dla nowego zestawu – zaliczony koncertowo. Ponadto Rodzice mogli z nami przeżyć i poczuć w pełnym wymiarze klimat zlotów karawaningowych.

Jeśli już jesteśmy przy wątku Rodzinnym, to Mamie i Tacie należą się ogromne podziękowania, bo dzięki nim wszyscy skorzystaliśmy z tego wyjazdu. Dziadkowie multum czasu spędzali z wnuczkiem, dzięki temu Ania i Adaś mieli w końcu chwilę więcej dla Przyjaciół i znajomych.

W sobotę Adaś został z Pako w przyczepie, a Ania z Rodzicami i Hubasiem cały dzień spędzili w Energylandii. Ten park rozrywki jest idealny dla całych rodzin, ale jeśli chcecie „objechać” wszystko, to polecamy wybrać się na 2 dni i to w tygodniu poza wakacjami 🙂

A skoro byliśmy na wyjeździe od czwartkowego wieczora, aż do niedzieli, to w końcu był czas na nasze ulubione kempingowe śniadanka – tosty z jajeczkiem. Dla Hubasia była to nowość smakowa, ale żebyście go widzieli jak pałaszował tościki od Tatusia 😉

Na Zlot pojechali z nami Ukochani Rudnisie, więc nasz Synek miał też przy sobie najwspanialszych Ciocię, Wujka i obu Braci.

Psotom i figlom nie było końca, bo tam gdzie my nawet nie dotarliśmy na ogromnym nowym campingu, tam na pewno Hubert trafił z naszymi Przyjaciółmi.

Ale trzeba jasno powiedzieć, że oprócz zabaw to Wujkowie bardzo dbają o rozwój Hubaśka, więc w ten weekend przeszedł na własnych nóżkach, bez dwóch zdań, najdłuższy dystans w swoim życiu!

Z Rudnisiami mieliśmy parcele obok siebie, tak jak lubimy najbardziej. Więc zanim się obejrzeliśmy to Ania, Piotrek, Janek czy Antoś porywali nam Synka 🙂 Niestety nie mamy zdjęcia z Anią, Kubą i Nikolą (pozdrawiamy Was Krasowiaczki), jedynie dupkę ich kampera widać w tle na zdjęciu Piotrka z Hubasiem. „Marian” tam walczy z jakąś poduchą 😀

Na potwierdzenie, nasze Passeratti blokowało ich parcelę, a w tle obie nasze przyczepy.

Niestety nie udało nam się być ze wszystkimi „razem”. Krystiany przyjechały premierowo nowym zestawem (dosłownie nowym, bo i auto i przyczepa prosto z salonu), więc musieliśmy uczcić ich przesiadkę z kampera na cepkę. A ponieważ byli dużo wcześniej od nas, to stali bliżej sceny.

Tu po raz kolejny musimy Wioli i Krystianowi podziękować za przepiękny prezent w postaci wielkiego logo na przyczepę oraz małych naklejek, które staramy się już od Służewca rozdawać Wam wszystkim .

Do Hymków (pozdrawiamy Was serdecznie) mieliśmy jeszcze dalej, ponieważ stali w strefie wystawowej klasycznego karawaningu CamperMajstrów, którą po raz kolejny wspaniale stworzył Grzesio „GINO” Dubrowski!

Skoro już jesteśmy przy strefie wystawowej, to na prawdę było co oglądać. Na powyższym zdjęciu uwieczniliśmy bardzo niecodzienny widok – Porsche 911 z namiotem dachowym, którym przyjechał stary znajomy Adasia – Tomek „SHOW” Pansewicz, organizator Camper & Adventure EXPO Kraków 2025.

Były też wyprawówki czy campervany (w rozmaitych rozmiarach)…

… a nawet ogromne luksusowe linery, jak chociażby najbardziej znany, którym każdego dnia RMF FM dojeżdża w rozmaite miejsca naszego kraju.

W strefie wystawców były również akcesoria, zatem nie mogło zabraknąć reprezentacji Yolco.

Łukasz z Piotrkiem (pozdrawiamy Was serdecznie) jak zwykle ogarnęli wszystko na 110%, a klimat na ich stoisku był niezmiennie niepowtarzalny!

Zlot to czas na spotkania ze znajomymi, których było bez liku. Trudno tu wymienić wszystkich, ale każdego z Was pozdrawiamy! Hubaś był najbardziej szczęśliwy, bo specjalnie dla niego przyjechała koleżanka Anielka (córeczka Marysi i Kacpra z MasterCamp, z którymi mamy bardzo bliski kontakt – pozdrawiamy Was i Rodziców, zrobiliście nam ogromną niespodziankę)

Tak wielkie wydarzenie przyciągnęło również wielu znanych ludzi. Wśród nich był chociażby (samozwańczy) król kebabów Filip Chajzer, ale dużo ważniejszym dla nas była okazja do poznania i wymiany kilku zdań z Kamilem Nożyńskim – aktorem i raperem, którego Adaś bardzo szanuje, m.in. za główną rolę w serialu „Ślepnąc od świateł„.

A skoro na zdjęciu widzicie Piotrka Wiśniewskiego (z Hubasiem na ręku, w pięknej bluzie – dziękujemy Wujku i Ciociu Krysiu!) z Camper4Mountain to przejdźmy płynnie do wątku organizacyjnego. Ekipa Organizatorów nie zmieniła się od pierwszej edycji, oprócz wspomnianych już Gina i Piotrka, lwią część roboty wzięli na siebie Krzysiek Gołda i Wojtek Sierpotowski (wraz z całym teamem). Znacie ich doskonale z takich imprez, ale od tego roku działają już na „własny rachunek” pod marką CAMPLEX – to bardzo fajny serwis i sklep caravaningowy – serdecznie polecamy ich usługi! Podsumowując, ta edycja była wyjątkowa pod wieloma względami, ale na prawdę daliście radę Panowie, dziękujemy, podziwiamy i już nie możemy się doczekać czym nas zaskoczycie w przyszłym roku.

Na osobny fragment tego wpisu zasługuje miejsce, które nas gościło – Camping Route44. Nie było kempingu w naszym życiu, który zrobiłby na nas takie wrażenie. Otwarcie miało miejsce w tym roku, więc obiekt nadal się „buduje”, ale już teraz to najwyższa klasa europejska!

Ta mapka nie oddaje najważniejszych aspektów. Z campingu widać Energylandię, a od czerwca macie bezpośrednie wejście do strefy wodnej z pola (ona jest dosłownie tam gdzie logo campingu na mapce). Jeśli chcemy dostać się do głównej bramy, to w prawym górnym rogu mapki nie jest zaznaczona furtka, z której możemy dojść chodnikiem (max 5 min spaceru) lub dojechać bezpłatną kolejką (przystanek vis-à-vis furtki).

Parcele są przepiękne, utwardzone ażurowo, z bezpośrednim dostępem do wody i prądu, a oddzielenie żywopłotem dopełnia prywatności. Szerokie asfaltowe aleje umożliwiają wygodne parkowanie i co ciekawe są co kilka godzin MYTE (przez specjalną maszynę, jak podłoga w markecie).

Nawet na terenie niepaercelowanym macie słupki CamperSystem z wodą i prądem. A punkt serwisowy jest wykonany przez tego samego producenta z wygodną płytą zlewową dla kamperów.

Jeśli już jesteśmy przy sprawach sanitarnych, to tak wypasionych łazienek (bo nie da się tego określić inaczej) nie spotkaliśmy na żadnym innym campingu. To co widzicie na poniższym zdjęciu to budynek toaletowy (drugi w trakcie wykończenia). Po lewej stronie widać zmywalnię, osobne pomieszczenie dla niepełnosprawnych, osobne dla rodzin, a ostanie drzwi z prawej to w pełni wyposażona pralnio-surzarnio-prasowalnia!

Tuż obok znajduje się sala zabaw dla dzieci. Oprócz niezliczonych zabawek, gier itp, na ścianie z rzutnika wyświetlany jest obraz gier multimedialnych, które wymagają od dzieci ruchu! Wspaniała sprawa! Kilka zdjęć wyżej widzieliście Hubasia na placu zabaw – znajduje się tuż obok pod drzewami, aby dzieci nie bawiły się w palącym słońcu!

Dla gości dostępne są wiaty z ławeczkami oraz paleniska ognisk i grillowe. Takie miejsca znajdziecie na całym campingu! Szczególnie po zmroku tworzy to niesamowity klimat integracji.

Oprócz najwyższego poziomu czystości (rodem z Parku Rozrywki), dla umocnienia efektu symbiozy, maskotki Energylandii kilka razy dziennie przechadzają się po alejkach, zapraszając gości na atrakcje tuż za płotem.

No i tu poznaliście nowego Przyjaciela naszego Synka – Pana Smoka. Hubaś nie był w stanie oderwać od niego oczu, co widać na poniższym zdjęciu. A widząc maskotkę w alejkach prawie chciał wyskoczyć z wózka!

Na tym kończymy naszą relację! Mamy nadzieję, że zachęciliśmy Was do odwiedzenia Route44, jak i przyjazdu na IV edycję Festiwalu w 2026 roku!
Tym wpisem zakończyliśmy nadrabianie zaległości, zatem teraz już na bieżąco będziemy Wam relacjonować nasze podróże małe i duże!
