Nowy zestaw!

Skoro już wiecie z poprzedniego posta, że w końcu kupiliśmy nasz nowy (używany) zestaw, to tym wpisem chcieliśmy troszkę rozwinąć kwestie naszych wyborów.

Pisaliśmy już, że nie pomimo szczerych chęci nie mogliśmy kupić N-Cross MAX. I tu musimy jasno powiedzieć NIE MOGLIŚMY. Po pierwsze dlatego, że do naszych potrzeb miał za niską ładowność, a finalnie po prostu wycofali go z oferty! Piszemy o tym jasno, bo zanim wyjechaliśmy na drogę nowym zestawem, to już pojawił się komentarz w Internecie, że te Niewiadówki są takie dobre, że dealer sam sobie kupił Adrię. Podkreślamy, Niewiadówki są fajne, sami chcieliśmy nią jeździć, ale niestety czynniki zewnętrze sprawiły, że musieliśmy zmienić plany!

Założenia były proste:

  • przyczepa całoroczna,
  • układ pozwalający na wygodne bytowanie w środku dla naszej 4-ki,
  • wysoka ładowność,
  • bardzo dobry stan techniczny,
  • nie starsza niż 2010.

Nie będziemy tu opisywać tych wszystkich przyczep, które zobaczyliśmy przed kupnem tej ostatecznej. Od samego początki Rudniś z Markiem Chudzikiem podsyłali nam mnóstwo propozycji. Jeszcze raz dziękujemy Piotrkowi za pomoc i wsparcie przy pierwszym wyjeździe (gdzie oglądaliśmy 3 ulepy, mniej lub lepiej zakamuflowane), który omc nie skończyłby się zakupem mokrego Kabe. Kolejne podziękowania dla Kolegów z Camplex (Krzysiu ukłony za ogarnięcie!), bo w naszym imieniu pojechali oglądać do Katowic kolejną przyczepę, która również miała być ideałem. My sami wyjeżdżaliśmy jeszcze po inne… Znaleźć fajną przyczepę używaną, mając dość mocno sprecyzowane oczekiwania, nie jest prosto, ale jednak daliśmy radę!

Nasza Adria Alpina 563UL z 2011 roku była przyczepą kupioną przez bardzo świadomych karawaningowców w Danii, najwyższy dostępny model, najwyższe dostępne DMC = 1800 kg, co dało ponad 300kg ładowności przed doposażeniem. AKS, ATC, ALDE z podłogówką, MOVER+aut. podpory, solar, kuchenka 4 palnikowa z grillem i piekarnikiem, okap, mikrofalówka, schowek na narty, a nawet fabryczne radio to tylko niektóre z opcji wyposażenia. Z mankamentów przy zakupie wyszło dużo pierdółek, ale jedyną dużą robotą było połączenie dwóch osobnych łóżek w jedno wielkie (my śpimy na 140cm, a Hubaś ma dla siebie 90cm).

Ta przyczepa z zewnątrz była tylko zaniedbana wizualnie, bo długo czekała na swojego właściciela – nic dziwnego w PL kupuje się taki układ z DMC 1300 i jeździ przeładowanym o 300/400kg… ponadto poprzedni właściciele jeździli z szorstkowłosym czarnym psem/psami, więc środek też wymagał gruntownego ogarnięcia. Najważniejsze, że przede wszystkim była SUCHA, resztę spraw technicznych Adaś nam ogarnął (czasem przy wsparciu Artura). To był na prawdę bardzo zadbany i dobrze doposażony egzemplarz, który udało nam się kupić w bardzo okazyjnej cenie – wymagał trochę serca, ale im więcej przy nim robiliśmy, tym bardziej chciało się więcej.

Z najważniejszych spraw, modyfikacji i inwestycji:

  • kompletny przegląd układu jezdnego, wymiana okładzin zaczepu, smarowanie elementów, regulacja hamulców, wymiana amortyzatorów i opon na nowe, serwis podpór automatycznych,
  • połączenie łóżek w jedno wielkie, wraz z wykonaniem nowych materacy na wymiar w ComboZdolni,
  • demontaż i pranie wszystkich tekstyliów z przyczepy, łącznie z pokrowcami poduszek podkowy,
  • montaż GasBank z zestawem do tankowania, wraz z przeglądem instalacji gazowej,
  • serwis ogrzewania, lodówki i kompletne odnowienie kuchenki
  • kompletne odświeżenie toalety (nowa kaseta, stara została doczyszczona i uszczelniona, nowa deska, wymienione na nowe wszystkie elementy układu wodnego)
  • czyszczenie i dezynfekcja instalacji wodnej,
  • wymiana akumulatora na EnerBlock JPC-100
  • montaż nowej markizy Dometic REVO Zip 450 z dwoma dodatkowymi rafterami (a docelowo przedsionkiem pod markizę – to kupimy na jesień)
  • czyszczenie i konserwacja wszystkich zamków, okien, klap serwisowych
  • dołożenie obrysówek tylnych dla ułatwienia manewrowania.
  • pełen detailing zewnętrzny z polerowaniem – ogromne dzięki Damian!
  • kompleksowe sprzątanie i dezynfekcja wnętrza wraz z ozonowaniem – Anulka tu poświęciła od groma godzin!

To i tak nie wszystkie tematy które ogarnęliśmy, ale właśnie mnogość tematów spowodowała, że pierwszy krótki wyjazd zaliczyliśmy dopiero na majówkę. Chcieliśmy być pewni, że przed premierą na drodze i campingu wszystko będzie sprawne, czyste – NASZE!

Podobna historia jak z przyczepą, była z nowym holownikiem. Już pisaliśmy, że od jesieni mieliśmy założenie sprzedaży Note’a i Beetla cabrio i kupienia Ani nowego miejskiego wozidła Ale jednak stwierdziliśmy, że mając przyczepę bez holownika, to tak słabo. Zatem znów szybkie postawienie warunków brzegowych…

  • Ania chce SUVa, ale mamy niski garaż i duże kombi (mieliśmy ich kilka) ledwo wchodzi z boxem, z którym często jeździmy, więc jednak kombi, bo dobrze wspomina nasze 508’SW,
  • raczej manual, do do automatu nie mamy tyle zapasu na haku i Adaś się troszkę bał o jego bezawaryjną pracę w długim okresie,
  • oczywiście DIESEL, przynajmniej 2.0, min 150KM (bo teraz tyle mamy i ogólnie wystarcza),
  • najlepiej fabryczny hak, ale koniecznie min, 2T na haku w kwitach,
  • do 100k km przebiegu i nie starszy niż 2020.

Oczywiście Piotruś z Markiem znów zasypywali nas ogłoszeniami… wszystko SUV’y 4×4, w automatach, na wypasach, tylko niestety przekraczające budżet – kochamy tych łośków, ale tu twardo staliśmy na swoim.

I znów jak na zrządzenie losu… w środę przywieźliśmy przyczepę, w czwartek sprzedaliśmy oba samochody, w niedzielę mieliśmy chrzest i roczek Hubasia, w poniedziałek wyjechaliśmy do Włoch na tydzień, wróciliśmy dzień wcześniej bo Anię i Hubasia rozłożyło RSV, weekend poświęciliśmy na szukanie auta, a w piątek już jechaliśmy po nasz nowy holownik – Volkswagen Passat Variant Elegance, 2.0 TDi 150KM manual, z końca 2020, rok modelowy 2021 (już po ostatnim lifcie generacji B8) odkupiony po wynajmie długoterminowym. Z inwestycji to wymieniliśmy opony i klocki z przodu, zrobiliśmy pełen serwis olejowo filtrowy, no i to tyle, bo nie ma co więcej… No nie licząc godzin spędzonych przez Damiana na detailingu – po raz kolejny dziękujemy! Teraz czeka nas jeszcze wirus, z racji zapasu mocy dla bezpieczeństwa i będzie komplet.

Ostatnie zdjęcie to właśnie z dojazdu do Pszczółków na majówkę, która z racji prac przy przyczepie była dla nas wyjątkowo krótka, ale o tym w kolejnym poście.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *