Nie zważając na prognozy pogody, które swoją drogą zmieniały się jak w kalejdoskopie, w przedostatni weekend sierpnia zdecydowaliśmy się ruszyć tam, gdzie od prawie 2 lat planowaliśmy się pojawić – Catalpa Camp!

To był nasz wyjazd rocznicowy, a zarazem po raz pierwszy w tym roku spędziliśmy weekend na campingu bez obecności Przyjaciół i Znajomych ( lub w pracy 🙁 ). Wykupiliśmy sobie parcelę z widokiem na wodę, planując przemiłe wieczory pod przyczepą. Niestety od piątku nad j. Gopło zaczęło tak wiać, że nawet markizy nie rozłożyliśmy, bo pomimo przepięknego słoneczka w sobotę i niedzielę to po prostu nie dało się dłużej przebywać na dworze.

Sam kemping nie jest duży, do dyspozycji gości jest ~50 parcel (plus pokoje i domki), choć na zlotach pojawia się więcej. Ogromnie nas cieszy, że [przez ten czas gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy o Catalpie, do momentu gdy tam się teraz pojawiliśmy] Właściciele tak pięknie rozwinęli to miejsce, a pomimo tego, że są już na finiszu zakładanych inwestycji, to nadal patrzą w przyszłość i planują kolejne udogodnienia!

Podstawowym zarzutem w komentarzach o Catalpie jest „CENA”, tak tanio nie jest, ale za to w cenie mamy na prawdę dużo! Zacznijmy od basenów. Każdy członek załogi w cenie pobytu otrzymuje opaskę umożliwiającą wstęp na PODGRZEWANE baseny. Są 3, jeden główny z głęboki na ok 1,5m, drugi mniejszy dla dzieci i tam jest ok metra i najmniejszy bardzo płyciutki, dla takich szkrabów jak nasz Hubaś. Żeby nie było to w niedzielę Hubert był na kontroli sekcji basenowej i zatwierdził plan powrotu!

Widoczne na zdjęciu banie nie są w cenie, ale są bodajże 4 i można je wynajmować na doby z dowozem na parcelę. Za to codziennie wieczorem rozpalana jest darmowa sauna! Na zdjęciu widać też namiot, w którym możecie smacznie zjeść czy kupić podstawowe przekąski.

Na zapleczu kompleksu basenowego jest całkiem duży plac zabaw, dostosowany do potrzeb dzieci od najmniejszych po te troszkę większe. Co nas zaskoczyło, wszystkie atrakcje są utrzymane w nienagannym stanie i na prawdę można tam bez obaw puścić swoje maluchy!

Na kempingu jest też bardzo wiele zwierząt. A jedną z ciekawych atrakcji jest obcowanie z alpakami, które w ciągu dnia mają włączony tryb „koszenie parcel” a wieczorami dzieci mogą z nimi pospacerować. W tle widać nowy budynek łazienek damskich. Są na prawdę „jakby luksusowe” 🙂 Męskie, to na tę chwilę jeszcze kontener, ale niedługo się to zmieni. Nie zmienia to faktu, że wszystkie sprawy sanitarne, łącznie z praniem czy prasowaniem można tu ogarnąć, bo jest bardzo czysto i schludnie!

Usytułowanie nad jeziorem Gopło jest też niesamowitą wygodą dla wodniaków! Camping posiada marinę z własnym sprzętem wodnym na wynajem, ale także pomostem i slipem dla miłośników spędzania czasu na wodzie!

Sobota niestety prócz wiatru była do południa wypełniona przelotnymi opadami, więc dopiero w porze obiadowej wybraliśmy się do Kruszwicy na jedzonko, małe zwiedzanie no i spacer. Tu zdjęcie spod Mysiej Wieży, ale po ubiorach widać, że za ciepło nie było więc spacer za długi nie był.

Mieliśmy co świętować, więc po obiadku wybraliśmy się na ucztę gofrowo-lodową. Jak już wiecie z poprzednich wpisów, nasz Synek uwielbia gofry, więc prawie całego „bąbelkowca” pochłonął sam 😛 Niestety w krótkim czasie temperatura spadła do 14′, więc skutecznie zachęciła nas do powrotu.

Ten weekend, z racji pogody, minął nam głownie, na wewnątrzprzyczepowych atrakcjach rodzinnych, co nie zmienia faktu, że było mega fajnie, a miłością pachniało aż do recepcji 🙂 Żałujemy, że nie mogliśmy skorzystać z większej ilości atrakcji jakie Catalpa oferuje, ale jedno jest pewne, my na pewno wrócimy i to nie raz! Niesamowicie nam się podobało i naszym zdaniem pomimo wysokich kosztów, warto tu przyjeżdżać i spędzać przemiło czas na kempingu o europejskim standardzie – a takich mało w naszym kraju.
To już koniec tej relacji, bo jak wiecie, za dużo „tajemnic alkowy” nie lubimy zdradzać, ale już niedługo kolejny wpis z następnego wyjazdu!
