W kolejny weekend wybraliśmy się już tylko sami. Na niedzielę mieliśmy zaplanowane zaległe urodziny Wujka (mała niespodzianka na ich działce nieopodal Jeziorska), ale prognozy pogody były jednak optymistyczne, więc szybka obczajka park4night i pyk, mamy niemałe zaskoczenie!

W Pęczniewie, czyli po wschodniej stronie Jeziorska (czyli tam gdzie zwykle nie było nic…) pojawiło się na mapie nie tylko wspaniałe miejsce kulinarnie, ale fajny ośrodek oferujący bardzo szeroką bazę noclegową – SUMEX

Zacznijmy od tego, że na prawdę potrafią w ryby! Serio… gdy w piątek zajechaliśmy wieczorem, wygłodniali, a przemiły właściciel zaserwował nam taką porcję, to nas zwaliło z nóg! Wyśmienite do tego stopnia, że Hubaś nie chciał jeść frytek, bo mu miejsce w brzuszku zabierały!

Łazienki murowane, czyściutkie i pachnące! To jeszcze nie skończona w pełni inwestycja z tej wiosny, więc jest totalny sztos!

Tuż obok sauna i bania, za którą pobierają symboliczną opłatę (od domku, czy załogi)!

No i nowiutkie domy w różnym standardzie! Jak widzicie, teren jest świeżutko zagospodarowany, więc na prawdę warto tu przyjechać!

I na koniec to co kompletnie nas rozwaliło, ceny… są mega przestępne!

Teren pola namiotowego jest i tyle można o nim powiedzieć na obecną chwilę. My prądu nie potrzebujemy, kota jest gdzie zrzucić (z szarą z kampera na razie mały problem), a to że trzeba się troszkę wypoziomować, to już mały pikuś przy takiej cenie. Choć właściciel głównie nastawia się na gości „domkowych” to obiecał, że jeśli pojawi się więcej karawaningowców, to z polem też zrobi porządek w tym kierunku!

Tuż obok jest świeżo wyremontowana Marina w Pęczniewie, która też robi wrażenie i zapewnia atrakcje!

Są przeróżne place zabaw, czysta plaża, czy zewnętrzna siłownia!

Naszemu małemu zdobywcy, w szczególności przypadł do gustu statek piracki, który eksplorowaliśmy wspólnie przez pół soboty!

Przyznajcie sami, że outfit pirata pasuje Hubasiowi jak ulał ! A po harcach na placach zabaw, przyszedł czas na zasłużone uzupełnienie kalorii! Pyszne lody w znajdującej się na terenie mariny gastronomi musiały być zaliczone!

Hubaś padł nam wieczorem totalnie, więc Rodzice mieli czas na nadrobienie zaległości filmowych ;-P

A niedziela upłynęła nam bardzo rodzinnie, Jubilat był niemało zaskoczony i o to chodziło! Jeszcze raz najlepszego Wujku!
A w kolejnym wpisie będzie jeszcze więcej nadrabiania zaległości! Zainteresowani?
